Historia Żydów we Wrocławiu
U progów polskiej państwowości stolica Dolnego Śląska była jednym z największych i najważniejszych ośrodków rodzącego się państwa. Przygraniczne położenie regionu, a szczególnie bliskość granicy z Czechami i Cesarstwem powodowały, że od samego początku był on bardziej kosmopolityczny niż inne grody piastowskie. Dowodem na to może być między innymi fakt, że to właśnie z Dolnego Śląska pochodzą pierwsze udokumentowane informacje o osadnictwie żydowskim w Polsce.
W średniowieczu
Gmina mozaistyczna we Wrocławiu istniała już w XII wieku. Założyli ją najprawdopodobniej przybysze z czeskiej Pragi, którzy na Wschód przybyli z Nadrenii, uciekając stamtąd przed prześladowaniami wywołanymi pierwszą krucjatą. Jako podopieczni władcy, wrocławscy Żydzi cieszyli się początkowo takimi samymi prawami jak chrześcijanie. Zostali osiedleni niedaleko zamku w okolicy dzisiejszych ulic: Uniwersyteckiej, Św. Barbary, Nożowniczej, placu Uniwersyteckiego oraz północnych odcinków ulic Kuźniczej i Więziennej. Domy żydowskie były tam pomieszane z tymi, w których mieszkali chrześcijanie. We Wrocławiu nie było więc getta w ścisłym tego słowa znaczeniu, co jak na tamte czasy było sporym ewenementem. Gmina posiadała cmentarz położony za bramą Oławską oraz synagogę, znajdowała się ona na rogu obecnych ulic Kuźniczej i Uniwersyteckiej. Bardzo możliwe, że bożnic w mieście było więcej. Wrocławscy starozakonni trudnili się przede wszystkim handlem artykułami luksusowymi, finansami oraz wysoko wyspecjalizowanym rzemiosłem.
W XIV wieku sytuacja Żydów nad Odrą skomplikowała się. Rosnąca konkurencja w handlu spowodowała w tym czasie znaczny wzrost aktywności chrześcijańskich kupców, którzy coraz skuteczniej zaczęli domagać się przestrzegania przepisów antyżydowskich, wprowadzonych wcześniej, ale do tej pory przez książąt śląskich nierespektowanych. Fala nastrojów antysemickich przyniosła ze sobą także pogromy. Do pierwszego doszło w 1349 roku, bezpośrednio spowodowany był on oskarżeniem Żydów o wywołanie epidemii dżumy. Część odpowiedzialnych za jego sprowokowanie została osądzona i skazana. Mimo wszystko w jedenaście lat później doszło do następnego pogromu, tym razem poszło o rzekome wywołanie pożaru. Pogrom ten prawie unicestwił wrocławską gminę. Po 1360 roku Żydzi powrócili do stolicy Dolnego Śląska, jednak nie udało im się powrócić do dawnej świetności. Przed 1349 rokiem w mieście mieszkało przeciętnie około 70 rodzin żydowskich. Po roku 1360 było ich znacznie mniej. Zmniejszył się obszar dzielnicy przez nich zamieszkanej, a cmentarz za bramą Oławską przestał być własnością gminy – należał do władcy, a Żydzi zmuszeni byli płacić znaczne sumy za jego użytkowanie. Średniowieczna gmina mozaistyczna w nadodrzańskiej metropolii przestała ostatecznie istnieć w 1453 roku. Wtedy to miasto odwiedził Jan Kapistran, znany ze swojego antysemityzmu w całej Europie. Jego kazania wywołały pogrom, który kosztował życie 41 Żydów, a zmusił resztę do przeniesienia się poza mury miejskie.
Żydzi w mieście bez Żydów 1455 – 1741
Dwa lata po wizycie Kapistrana Wrocław otrzymał przywilej de non tolerandis Iudaeis. Żydzi zostali wygnani z miasta, lecz bardzo szybko ich osadnictwo zaczęło się odradzać na wrocławskich przedmieściach. Co dziwne, działo się to na gruntach należących do Kościoła. Członkowie tych nieoficjalnych „podmiejskich” gmin nadal trudnili się handlem, a dolnośląską metropolię odwiedzali podczas targów. Mieszczanie dbali jednak o to, by mogło się to odbywać pod kontrolą i tylko kilka razy w roku. Mimo tych wysiłków mury miejskie i przepisy wrocławskich rajców Żydów nie zatrzymały. Od połowy XVI wieku Żydzi byli dzierżawcami działającej nad Odrą cesarskiej mennicy. Z tego powodu najpierw Ferdynand I Habsburg, a później jego następcy udaremnili wszelkie próby władz miejskich, które dążyły do usunięcia z miasta uprzywilejowanych zarządców mennicy oraz ich żydowskich współpracowników. Wyłom w murze nietolerancji został uczyniony, w latach późniejszych pozwolił ona na nieoficjalne osiedlenie się większej grupie ludności mozaistycznej.
Innym niezwykle ważnym powodem, dla którego rajcom wrocławskim nie udało się mimo przywileju nietolerancji oczyścić miasta z Żydów, był handel. Stolica Dolnego Śląska leżała wtedy blisko granic Rzeczypospolitej. Interesy żydowskich kupców z naszego państwa bardzo często prowadziły nad Odrę, skala kontaktów handlowych była tak wielka, że monarchowie austriaccy, do których należał wtedy Wrocław, bardzo często hamowali antysemickie zapędy rady miejskiej. Doskonale zorganizowani kupcy żydowscy znad Wisły czy Wilii w swojej walce o rynki dolnośląskie mieli jeszcze jedną, bardzo wtedy skuteczną broń – Waad, żydowski parlament w Rzeczypospolitej, który nieraz interweniował w celu usunięcia barier, na jakie napotykał żydowski handel. Chcąc nie chcąc wrocławianie musieli się więc pogodzić z tym, ze ich miasto nawiedzała w interesach spora grupa kupców żydowskich. Kupcy ci potrzebowali oczywiście rezydujących na miejscu swoich przedstawicieli, niezbędne było także zaplecze, które zapewniłoby im możliwość zachowania nakazów religijnych. We Wrocławiu musiała więc pojawić się synagoga, jatka koszerna i jadłodajnia. W mieście funkcjonowała już bożnica prywatna, utrzymywana przez dzierżawców cesarskiej mennicy, była ona jednak za mała, by pomieścić kupców ze wschodu. Trzeba było otworzyć nowe świątynie, ale tego z kolei zakazywał przywilej nietolerancji. Problem ten udało się jednak rozwiązać. W nadodrzańskiej metropolii powstały tak zwane bożnice terytorialne. We Wrocławiu nie powstała nowa gmina, bożnice terytorialne utrzymywane były przez inne gminy i korzystali z nich kupcy, którzy z tych gmin właśnie pochodzili. Żydzi ze Lwowa na przykład, którzy w interesach podróżowali do stolicy Dolnego Śląska, mieli tu synagogę, podległą i utrzymywaną przez gminie lwowską. Przy każdej takiej świątyni na stałe we Wrocławiu dyżurował faktor będący przedstawicielem handlowym Żydów z danego regionu. Bożnic terytorialnych było we Wrocławiu kilkanaście. Nie wszystkie reprezentowały kupców z terenów Rzeczypospolitej, słynna była na przykład synagoga głogowska, która, przetrwała aż do nocy z 9 na 10 listopada 1938. Dla przyjeżdżających do Wrocławia żydowskich kupców wyznaczono także cztery zajazdy, w których mogli się oni na czas swojej wizyty zatrzymać. Wszystkie te zabiegi prawne nie doprowadziły do powstania samodzielnej gminy, spowodowały jednak znaczny wzrost ludności żydowskiej stale pozostającej w obrębie murów miejskich. W chwili, gdy Wrocław przeszedł pod panowanie pruskie, było ich ponad tysiąc, większość z nich przebywała w dolnośląskiej metropolii nielegalnie. Tak duża społeczność żydowska przez wiele lat obywała się bez własnego cmentarza. Zmarli chowani byli na kirkutach w Brzegu Dolnym lub należącym do Polski Krotoszynie.
Odrodzenie i rozkwit 1741 – 1933
Po zdobyciu Wrocławia w 1741 roku Prusacy początkowo ograniczali liczbę przebywających w mieście Żydów. Nie chcieli drażnić mieszczan wrocławskich, których wierność wobec nowych gospodarzy prowincji była im w czasie kolejnych wojen z Austrią potrzebna. Społeczność żydowską stolicy Dolnego Śląska podzielili na grupy uprzywilejowane i tolerowane, które mogły w nadodrzańskiej metropolii pozostać i resztę, która musiała miasto opuścić. Nie stosowali jednak szykan i, co najważniejsze, usankcjonowali prawnie istniejące do tej pory nieoficjalnie bożnice terytorialne, Fryderykowi Wielkiemu bardzo zależało na dobrych kontaktach handlowych ze wschodnim sąsiadem.
Niezwykle ważną i zasłużoną postacią dla osadnictwa żydowskiego na Dolnym Śląsku był pruski gubernator prowincji Carl Georg von Hoym. Przychylny Żydom urzędnik, uporządkował zasady, na jakich Żydzi mogli osiedlać się nad Odrą. Wprowadził obowiązek posiadania przez Żydów nazwisk oraz nakazał prowadzenie wszelkiej dokumentacji w języku niemieckim. Zezwolił także Żydom zajmować się rzemiosłem i przemysłem, dziedzinami przedtem zarezerwowanymi tylko dla chrześcijan. Otworzył także dla Żydów wrocławskie cechy. Dzięki tym zabiegom Żydzi, wcześniej społeczność upośledzona, szykanowana przez mieszczan i poprzednich władców, miała znaleźć protektora w państwie pruskim, miała się także asymilować do kultury niemieckiej.
Asymilacyjne wysiłki władz pruskich zostały przychylnie przyjęte przez znaczną część niemieckich Żydów. Haskala – żydowskie oświecenie, zdobyła wielu zwolenników także wśród wrocławskich starozakonnych. Warto tu wspomnieć o tym, że zwolennicy Haskali za jeden z przejawów żydowskiego zacofania uważali jidysz – język, którym posługiwali się środkowo i wschodnioeuropejscy Żydzi. Dzięki działaniom sympatyków żydowskiego oświecenia zachodnia odmiana tego języka – używana głównie na terenie państw niemieckich, w zasadzie całkowicie zanikła. Zanim jednak tak się stało, spod piór zwolenników oświecenia wyszło kilka dzieł napisanych w jidysz. Wyznawcy Haskali starali się dzięki nim ośmieszyć „żargon” zacofanego żydostwa. Dwa takie teksty, jedne z ostatnich, jakie zostały napisane w zachodnim jidysz, pod koniec XVIII wieku ukazały się drukiem we Wrocławiu.
Władze pruskie starały się uczynić Żydów wiernymi poddanymi pruskiego monarchy. Osiągnąć to zamierzali między innymi, wprowadzając nowoczesny system oświatowy. Dzięki zabiegom zwolenników Haskali, przy poparciu gubernatora von Hoyma we Wrocławiu powstały dwie nowoczesne i bardzo wtedy słynne placówki: w 1791 roku otwarta została Szkoła Wilhelma dla chłopców, a dziesięć lat później Szkoła Przemysłowa dla Ubogich Dziewcząt Żydowskich.
Przychylna Żydom polityka państwa i lepsze warunki ekonomiczne spowodowały, że społeczność żydowska w stolicy Dolnego Śląska szybko zaczęła rosnąć. We Wrocławiu osiedlali się przede wszystkim żydowscy mieszkańcy okolicznych miejscowości, wielu Żydów przybyło tu także z Czech, Moraw i terenów Rzeczypospolitej. Największa grupa przybyszy zagranicznych pochodziła właśnie z zachodnich województw Korony. Największy exodus polskich Żydów nad Odrę nastąpił po trzecim rozbiorze. Ze względu na przybyszy znad Wisły i Warty jednym z języków nauczanych w Szkole Wilhelma był polski.
W pruskim Wrocławiu odrodziła się gmina żydowska. Pochodzący z różnych zakątków Europy jej członkowie nie mieli jednak zamiaru budować dla siebie jednej, ogólnogminnej synagogi. Życie religijne społeczności mozaistycznej nadal toczyło się wokół bożnic krajowych. To jednak nie podobało się nowym władzom miasta. Administracja państwowa różnymi sposobami starała się wymóc na Żydach budowę jednej głównej świątyni przeznaczonej dla całej gminy. Scentralizowanie gminy miało uporządkować sprawy wyznaniowe we Wrocławiu, miało też ułatwić Prusakom kontrolowanie społeczności żydowskiej w nadodrzańskiej metropolii. Wysiłki władz odniosły zamierzony skutek dopiero w 1827 roku. Wtedy to zakończyła się budowa synagogi Pod Białym Bocianem, wzniesionej według projektu znanego architekta Carla Ferdinanda Langhansa. Jej powstanie nie oznaczało jednak, że od tego momentu całe żydowskie życie religijne zamknęło się w jednych murach. Nowa świątynia nie oznaczała wcale końca działalności synagog krajowych. Niektóre z nich, tracąc związek ze swoimi gminami macierzystymi, przetrwały aż do Nocy Kryształowej w listopadzie 1938 roku. Poza bożnicami terytorialnymi we Wrocławiu nadal funkcjonowały także prywatne świątynie i sale modlitewne.
Prusakom nie udało się scentralizować żydowskiego Wrocławia także z jeszcze jednego powodu. Haskala miała nad Odrą wielu swoich zwolenników. Jak wszędzie jednak także i tu poglądy Mosesa Mendelssohna – jej prekursora wywoływały opór konserwatystów. Ich wielki sprzeciw budziły między innymi zmiany, których zwolennicy oświecenia dokonali w liturgii. Liberałowie głosili kazania po niemiecku, ubierali się jak protestanccy duchowni, a święty język Pisma zastąpili mową Goethego. W wielu gminach Zachodu dochodziło z tego powodu do gwałtownych sporów, które często kończyły się podziałem gmin żydowskich na osobne gminy ortodoksyjne i liberalne. Konflikt, który na tym tle rozgorzał w pierwszej połowie XIX stulecia we Wrocławiu, odbił się szerokim echem w całych Prusach. Głównymi postaciami tego sporu byli: Salomon Tiktin (1791-1843) oraz Abraham Geiger (1810-1874). Pierwszy był przywódcą zwolenników ortodoksji, przedstawicielem bardzo znanej i cenionej rodziny rabinów, naczelnym rabinem Wrocławia i Królewskim Ziemskim Rabinem Śląska. Geiger natomiast był jednym z prekursorów i najwybitniejszych przedstawicieli żydowskiego oświecenia. W 1838 roku zaproponowano mu objęcie funkcji rabina pomocniczego we Wrocławiu. Wywołało to zdecydowany sprzeciw Salomona Tiktina. Spór między oboma rabinami doprowadził w latach czterdziestych do pęknięcia we wrocławskiej gminie. Na ogół w takiej sytuacji dochodziło do całkowitego podziału i wyłonienia się odrębnej gminy ortodoksyjnej i liberalnej. We Wrocławiu, który od dawna przywykł już do godzenia ze sobą różnych form judaizmu, doprowadziło to do powstania dwóch odrębnych komisji kultowych – ortodoksyjnej i reformowanej, które pozostały jednak w obrębie tej samej gminy. Na czele konserwatystów aż do swojej śmierci pozostawał Tiktin, liberałom do lat sześćdziesiątych XIX wieku przewodził Geiger. Poważny konflikt między obiema grupami osłabł znacznie wraz z odejściem obu przywódców. Z czasem też zwolennicy reform, którzy początkowo stanowili we Wrocławiu mniejszość, zaczęli zdecydowanie dominować.
Synagoga Pod Białym Bocianem, zbudowana przy wsparciu powstałego we Wrocławiu popierającego Haskalę Towarzystwa Braterskiego, służyła pierwotnie zwolennikom reform, stała się jednak dla nich za ciasna. W drugiej połowie XIX wieku zaczęli oni czynić przygotowania do wybudowania nowej świątyni. Synagoga Na Wygonie, której budowa zakończyła się w 1872 roku, była drugą co do wielkości bożnicą w całym niemieckim świecie. Gmach zaprojektowany przez Edwina Opplera miał 73 metry wysokości. Kopuła wieńcząca świątynię miała 18 metrów średnicy. Do naszych czasów po synagodze nie został żaden ślad. Została ona spalona w nocy z 9 na 10 listopada 1938 roku. Wypalone ruiny zostały przez hitlerowców rozebrane.
Przez cały XIX wiek Żydzi mieszkali w tej samej części Wrocławia, na Starym Mieście i Przedmieściu Świdnickim. Ich dzielnica rozrastała się razem z całym miastem, przede wszystkim w kierunku południowym. Poza synagogami gmina żydowska w Breslau posiadała także szpital, dom sierot, dom starców i jadłodajnię. Oczywiście posiadała także cmentarz. Pierwszy kirkut odrodzonej gminy powstał w 1761 roku przy ulicy Gwarnej. Służył on żydowskim mieszkańcom miasta do roku 1856. Po jego zamknięciu gmina otworzyła nowy cmentarz przy ulicy Ślężnej, a gdy ten się zapełnił, kolejny przy ulicy Lotniczej.
W 1854 roku z inicjatywy Abrahama Geigera powstało we Wrocławiu Żydowskie Seminarium Teologiczne. Jedna z najsłynniejszych żydowskich wyższych uczelni w Europie została otwarta dzięki fundacji braci Jonasa i Davida Fraencklów, znanych wrocławskich kupców. Dzięki nim między innymi w Seminarium udało się zgromadzić największy w Niemczech zbiór judaików. Uczelnia od swojego powstania do zamknięcia w 1938 roku wykształciła ponad siedmiuset rabinów. Nauka odbywała się na dwóch wydziałach – rabinackim (trwała siedem lat) i nauczycielskim (trzy lata). Wrocławska uczelnia stała się jednym z najważniejszych na świecie ośrodków rozwoju żydowskich nauk historycznych. Nauczali tu miedzy innymi: Heirich Graetz (1817-1891), autor jedenastotomowej „Historii Żydów od najdawniejszych czasów do współczesności” („Geschichte der Juden von aeltesten Zeiten bis auf die Gegenwart”), pierwszej obszernej historii Żydów. Markus Brann (1849-1920), następca Graetza na stanowisku kierownika katedry historii w Seminarium Teologicznym. Badał między innymi historię Żydów na Śląsku, jako pierwszy opierał się przy tym na źródłach żydowskich.
Od drugiej połowy XIX wieku rozpoczyna się okres największego rozkwitu żydowskiej społeczności we Wrocławiu. Gmina żydowska w Breslau jest trzecią co do wielkości w Niemczech, po berlińskiej i hamburskiej. Pod koniec stulecia mieszka tu ponad 23 tysiące Żydów, prawie 4% ogółu mieszkańców miasta. W tym czasie działało tu ponad 50 towarzystw zajmujących się działalnością społeczną i kulturową. Z żydowskim Wrocławiem, oprócz wyżej wymienionych, związane były miedzy innymi takie znakomitości jak: Ferdinand Lassalle (1825-1864), założyciel ruchu robotniczego w Niemczech, Jakob Caro (1835-1904), historyk, uznany w Niemczech za najlepszego eksperta od historii Polski, Ferdinand Cohn (1828-1898), uważany za ojca współczesnej bakteriologii, Leo Baeck (1878-1956), absolwent Wrocławskiego Seminarium Teologicznego, jeden z najwybitniejszych przywódców żydowskich. Z Wrocławiem byli związani także nobliści: Frtz Haber (1868-1934), chemik, otrzymał Nobla w 1918 roku za syntezę amoniaku, Max Born (1882-1970), fizyk, Nagrodę Nobla dostał w 1954 roku za badania z dziedziny mechaniki falowej i kwantowej. We wrocławskiej rodzinie żydowskiej urodziła się też Teresa Benedykta od Krzyża, czyli święta Edyta Stein (1891-1942).
Lata poprzedzające wybuch I wojny światowej były dla wrocławskich Żydów okresem najpomyślniejszym. Prócz rozkwitu przyniosły one jednak także problemy. Jednym z nich była postępująca asymilacja, która często prowadziła do zeświecczenia, lub całkowitego odcinania się od żydowskich korzeni. Coraz mniej wiernych przychodziło do służącej Żydom ortodoksyjnym synagogi Pod Białym Bocianem. Z braku wiernych zamknięto w tym czasie kilka bożnic krajowych. Reformowana synagoga Na Wygonie zapełniała się w zasadzie wyłącznie w wielkie żydowskie święta.
Od lat 80-tych XIX wieku we Wrocławiu zaczynają się nasilać ruchy antysemickie. Ma to związek przede wszystkim z konkurencją w przemyśle i handlu, oraz walką polityczną – Żydzi w większości popierali liberałów. Mimo tego w 1914 roku wrocławscy Żydzi dali dowód swojego wielkiego patriotyzmu. Wiadomość o wybuchu wojny przyjęli z entuzjazmem, wielu z nich widziało w wojnie szansę na poprawę warunków życia Żydów mieszkających na Wschodzie. Na różnych frontach w latach 1914-1918 zginęło około 600 żydowskich wrocławian. Po wojnie na cmentarzu przy ulicy Lotniczej zbudowano dla nich specjalną kwaterę.
Lata dwudzieste ubiegłego stulecia przyniosły znaczne pogorszenie sytuacji wrocławskich Żydów. Kryzys gospodarczy poważnie odbił się na ich kondycji finansowej. Sporym problemem był napływ żydowskich uchodźców z dawnych terenów niemieckich, które po 1918 roku weszły w skład odrodzonego państwa polskiego. Żydzi z Wielkopolski, Pomorza i Śląska w większości asymilowali się do kultury niemieckiej i dlatego też po odzyskaniu przez Rzeczpospolitą niepodległości, podążyli na zachód razem z opuszczającymi Polskę Niemcami. Kryzys oraz bardzo niepewna sytuacja wewnętrzna spowodowały wzrost nastrojów antysemickich. W 1920 roku został porwany i zamordowany wrocławski dziennikarz lewicowy Bernhard Schottlaender, pochodzący z bardzo znanej nad Odrą rodziny żydowskiej. W tym samym roku doszło też do pogromu, w trakcie którego zdemolowane zostały żydowskie sklepy. W pogromie brali udział nieliczni, ale mieszkańcy Wrocławia, choć nie brali bezpośredniego udziału w zajściach, pozostali wobec pogromu bierni.
Mimo trudnej sytuacji Żydzi nadal byli grupą bardzo aktywną. W odpowiedzi na prześladowania dzieci żydowskich w miejskich szkołach gmina żydowska otworzyła Żydowską Szkołę Powszechną. W tym czasie powstawały też różnego rodzaju instytucje, które miały w Żydach umacniać poczucie ich dumy narodowej. Jedną z takich instytucji było Muzeum Żydowskie. Nadal kwitnie też życie intelektualne, w 1924 roku we Wrocławiu uzyskał doktorat Norbert Elias (1887-1990), wybitny socjolog i filozof kultury.
Koniec żydowskiego świata w Breslau 1933-1945
Hasła Adolfa Hitlera znalazły we Wrocławiu bardzo wielu zwolenników. Miasto i region były jednym największych bastionów faszyzmu z całej Rzeszy. Prześladowania ze strony faszystów, dotknęły wrocławskich Żydów zaraz po dojściu Hitlera do władzy. Początkowo naziści dążyli do wyeliminowania Żydów z życia kulturalnego, gospodarczego i wszelkiego innego. Z jednej strony zastraszali oni Żydów, z drugiej wprowadzali prawa, które miały uniemożliwić Żydom normalną egzystencję. Wszystko to miało doprowadzić do emigracji Żydów. 28 października 1938 roku hitlerowcy aresztowali i zmusili do nielegalnego przekroczenia granicy Rzeczypospolitej około 17 tysięcy wrocławskich Żydów, którzy prócz obywatelstwa niemieckiego, posiadali także obywatelstwo polskie. Byli to przede wszystkim ci Żydzi, którzy przybyli nad Odrę po 1918 roku.
W Noc Kryształową – z 9 na 10 listopada 1938 roku, bojówki faszystowskie zdemolowały prawie wszystkie żydowskie sklepy, instytucje i świątynie. Liczba zabitych w trakcie pogromu nie jest znana, prawdopodobnie zginęło wtedy 36 osób. Niemcy aresztowali i wywieźli do obozu w Buchenwaldzie prawie 2200 Żydów, blisko 30 procent tego nie przeżyło. Akcją we Wrocławiu dowodził Erich von dem Bach Zelewski, ten sam, który sześć lat później pacyfikował Powstanie Warszawskie.
Ci, którzy nie zdążyli lub nie chcieli opuścić Breslau, mieli podzielić los milionów Żydów z terenu zajętej przez hitlerowców Europy. Naziści spędzali przeznaczonych na śmierć Żydów na plac przed synagogą Pod Białym Bocianem, stamtąd przewozili ich do wagonów. Pierwszy transport opuścił Wrocław 22 listopada 1941 roku. Żydzi zostali wywiezieni do Kowna, gdzie prawdopodobnie 28 listopada wszystkich rozstrzelano. Kolejny etap akcji „przesiedleńczej” naziści zorganizowali wiosną 1942 roku. Ci, którzy zostali zakwalifikowani jako przydatni do pracy trafili wtedy do obozów w Sobiborze i Bełżcu. Miedzy czerwcem 1942 roku i marcem 1943 roku, miasto opuściły jeszcze trzy transporty, trafili jednak do niego głównie Żydzi z okolic Wrocławia. Transporty te zostały wysłane do Oświęcimia i Teresina. W marcu 1943 roku naziści zorganizowali kolejne transporty. Pierwszy z nich wysłany został do Oświęcimia, liczył ponad 1400 osób, ponad połowa z nich prosto z wagonów trafiła do komór gazowych. Ofiary z drugiego transportu trafiły do Teresina (osoby starsze) i Oświęcimia (młodsi). Ostatni transport opuścił Wrocław w styczniu 1945 roku. 150 ostatnich Żydów trafiło do obozu Gross-Rosen.
Nowy początek i koniec 1945-1956-1968